środa, 29 lipca 2009

Przy karmniku

Jesienią i zimą, kiedy nie mam możliwości wyrwać się za miasto, fotografuję ptaki przy specjalnym karmniku. Liczba zlatujących się do niego gatunków nie jest może specjalnie okazała (na orły i sokoły raczej nie liczę), ale i tak można przy nim zrobić przyzwoite zdjęcia.
zdjęcia ptaków - rudzik
Patent jest prosty: w ziemię wkopałem niewielkie, ale rozłożyste "drzewko", na którym zawiesiłem karmnik. Ptaki zlatują się do niego po ziarno i przy okazji siadają na bocznych gałęziach. Ja czekam na odpowiedni moment, ukrywając się w pobliskiej altance (jakieś 2-3 metry od karmnika).
zdjęcia ptaków - wróbel
Najczęstszymi gośćmi są sikorki - potrafią one okupować karmnik całymi godzinami, ale są niestety ptakami bardzo ruchliwymi, więc dobre ujęcie wymaga trochę szczęścia. Dużo łatwiej jest z wróblami. Przylatują one całymi bandami, a gdy się już najedzą, siadają na gałęzi w równym rządku i wygrzewają się w słońcu - idealny moment na zdjęcia.
zdjęcia ptaków - sikorka
Największym gwiazdorem karmnika jest jednak rudzik. Ptak ten przylatuje niestety dość rzadko, lecz jest bardzo fotogenicznym okazem. Nie cierpi przy tym na zbytnią nadpobudliwość ruchową, więc można mu zrobić całkiem ładne zdjęcie, gdy pozuje przed obiektywem.

Lis na Babiej Górze

Pierwszy wpis na tym blogu i zdjęcie też PIERWSZE. Mocno przypadkowe, ale bardzo ważne, bo dzięki niemu zacząłem na dobre uganiać się za zwierzętami. Udało się je zrobić podczas typowo turystycznej (nie fotograficznej!) wycieczki na Babią Górę. Podchodziłem z dwoma szaleńcami (stały skład :)) z Zawoi przez Perć Akademicką. Na szyi oczywiście aparat, ale nastawiony byłem raczej na panoramy. Podczas "popasu" na szczycie, nagle w tłumie turystów pojawił się, dosłownie z nikąd, lis.
fotografia przyrodnicza - lis
Nie wyglądał na przerażonego i, nie oszukujmy się, był raczej mocno przyzwyczajony do ludzi, z których zrobił sobie głównych dostawców pożywienia (dzikość zostawił najwidoczniej w lesie). W zamian za kanapki, chipsy i inne batony chętnie pozował do zdjęć. Skorzystałem z tej okazji i ja.
Wiem, że sfotografowanie na wpół oswojonego zwierza nie jest może specjalnym wyzwaniem, ale był to pierwszy raz, kiedy mogłem z tak niewielkiej odległości obserwować dzikie (przynajmniej teoretycznie) zwierze. Zdjęcie nie jest rewelacyjne, mocno razi w nim koszmarnie wypalone niebo, ale pozwoliło mi się ono przekonać, jak wiele emocji może dostarczyć fotografia przyrodnicza.