środa, 29 lipca 2009

Lis na Babiej Górze

Pierwszy wpis na tym blogu i zdjęcie też PIERWSZE. Mocno przypadkowe, ale bardzo ważne, bo dzięki niemu zacząłem na dobre uganiać się za zwierzętami. Udało się je zrobić podczas typowo turystycznej (nie fotograficznej!) wycieczki na Babią Górę. Podchodziłem z dwoma szaleńcami (stały skład :)) z Zawoi przez Perć Akademicką. Na szyi oczywiście aparat, ale nastawiony byłem raczej na panoramy. Podczas "popasu" na szczycie, nagle w tłumie turystów pojawił się, dosłownie z nikąd, lis.
fotografia przyrodnicza - lis
Nie wyglądał na przerażonego i, nie oszukujmy się, był raczej mocno przyzwyczajony do ludzi, z których zrobił sobie głównych dostawców pożywienia (dzikość zostawił najwidoczniej w lesie). W zamian za kanapki, chipsy i inne batony chętnie pozował do zdjęć. Skorzystałem z tej okazji i ja.
Wiem, że sfotografowanie na wpół oswojonego zwierza nie jest może specjalnym wyzwaniem, ale był to pierwszy raz, kiedy mogłem z tak niewielkiej odległości obserwować dzikie (przynajmniej teoretycznie) zwierze. Zdjęcie nie jest rewelacyjne, mocno razi w nim koszmarnie wypalone niebo, ale pozwoliło mi się ono przekonać, jak wiele emocji może dostarczyć fotografia przyrodnicza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz