środa, 16 września 2009

Festiwal saren

Niepołomice po raz kolejny. I tym razem bez specjalnych fajerwerków; "obiecane" dziki i jelenie znów się nie pojawiły. Na ambonie też po staremu - było zimno, twarde deski niemiłosiernie gniotły w dupę. Nuda, można by stwierdzić, gdyby nie jeden szczegół. Prawie przez cały czas mojego dyżuru na ambonie (a było to dobrych kilka godzin) towarzyszyło mi całe mrowie saren. Najpierw pojawiły się trzy. Wyszły z lasu i w najlepsze pasły się na łące. Na nic nie zwracały uwagi. Szkoda tylko, że nie chciały podejść bliżej. Dzieliło mnie od nich kilkadziesiąt metrów - na dobre zdjęcie nie miałem szans.
fotografia przyrodnicza - sarna
Druga dwójka buszowała w wysokich trawach wprost przed amboną. Wiedziałem o nich, ale uparte bestie nie miały najmniejszego zamiaru wyjść na otwartą przestrzeń. Musiałem czekać. W końcu dały za wygraną - wyłoniły się z zarośli i podeszły trochę bliżej. W pewnym momencie były nawet kilka metrów od ambony, ale (jak pech to pech!) zmarnowałem doskonałą okazję na zdjęcie. Cóż... muszę jeszcze popracować nad OPANOWANIEM!
zdjęcia przyrody - sarna
Na ostatnią parę saren natknąłem się już po zejściu z ambony. Wracałem do samochodu, gdy z lasu za moimi plecami wypadły nagle na łąkę dwie zawodniczki. Nim zdążyłem zawrócić i podejść trochę bliżej, jedna z nich odeszła. Na szczęście druga była tak miła, że postanowiła przyjrzeć mi się trochę uważniej. Wtedy zrobiłem zdjęcie. Najlepsze tego dnia.
zdjęcia przyrodnicze - sarna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz