wtorek, 1 września 2009

Mój ulubieniec

Jest taki zwierz, z którym łączy mnie szczególna więź. Tym zwierzem jest kozioł, regularnie wędrujący po łąkach nieopodal mojego domu. Żadnego innego zwierzaka nie miałem sposobności obserwować tak często. Żadnego innego nie starałem się też sfotografować tak długo i tak BEZSKUTECZNIE!!!
Mój ulubieniec (rozpoznaję go po charakterystycznym porożu) kursuje na trasie las - strumień. Niby nic niezwykłego, ale jest jeden problem. Między lasem, a strumieniem rozciąga się solidna łąka. Trawy na niej wysokie, więc zbliżyć się do strumienia nie sposób. Każdy krok w szeleszczących zaroślach wypłasza wszystko co żyje:( Próbowałem wszystkiego! Najpierw znalazłem sobie odpowiednie, jak mi się początkowo zdawało, miejsce na skraju łąki. Czekałem, czekałem i nic. Kozioł pojawiał się kilka razy, wystawiał z traw głowę (lub inną część ciała) i po chwili znikał w zaroślach. Najmniejszych szans na zdjęcie. Raz nawet wybiegł wprost na mnie i zatrzymał się w odległości nie większej niż trzy metry. Towarzyszyła mu jego urocza połowica. Wszystko fajnie, ale... nie zdążyłem jeszcze wyjąć aparatu. Bezczelna bestia!!!
zdjęcia przyrodnicze - sarna
Postanowiłem więc zbudować czatownię. A co! Na łące rozbiłem namiot, zamaskowałem go gałęziami, przychodziłem przed wschodem słońca. Kozioł się nie pojawił. Efekt miesięcznego uganiania się za tym niewdzięcznikiem byłby żaden, gdyby nie jedna, przypadkowa fotografia. Zmierzałem akurat na moją łąkę, gdy nagle, w połowie drogi pojawił się ON. Przez chwilę pasł się spokojnie i tylko dzięki temu zdążyłem wydobyć aparat i strzelić z ręki szybką fotkę. Nie trudno się domyślić, że tego dnia kozioł się już nie pokazał...

1 komentarz:

  1. Niesamowita pasja i piękne ujęcie! a kozioł niegrzeczny ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń