wtorek, 20 października 2009

Remanent

Porządkując swój dysk znalazłem ostatnio stare, zapomniane zdjęcie pokląskwy. Pokazałem je kilku znajomym, którzy orzekli gremialnie, że JEST DOBRZE. Czy rzeczywiście? Tego nie wiem, ale przypomniałem sobie za to dość zabawne okoliczności, w których rzeczone zdjęcie powstało. Było to podczas jednej z licznych zasiadek na mojego ulubioego kozła. Głęboką nocą wybrałem się do czatowni. Czekałem już dobrych kilka godzin, na zewnątrz zaczęło się rozjaśniać, wzeszło słońce, budził się dzień. Kozła, tradycyjnie, brak!W pewnym momencie wokół czatowni zaroiło się od ptaków. Były to pokląskwy.
zdjęcia ptaków - pokląskwa
Przysiadały na łodygach traw, skakały po namiocie. Nagle jedna z nich sfrunęła na obiektyw i zaczęła zaglądać do środka czatowni. Spotkanie twarzą w twarz! Przyglądaliśmy się tak sobie przez dłuższą chwilę, ale że nie bardzo było o czym gadać, pokląskwa odleciała. Trudno, co zrobić? Postanowiłem jednak zapomnieć na chwilę o wrednym koźle i zająć się ptactwem. Miałem dobre światło. Okazja nadarzyła się, gdy jeden z tych filigranowych ptaków przysiadł na chwilę na łodydze, kilka metrów przed czatownią. BUM! Oto i zdjęcie. A kozioł? Nie przyszedł! Pozostało mi tylko pozbierać zabawki i wrócić do domu. I jeszcze jedno: po wszystkim musiałem jeszcze oczyścić namiot z cuchnących pamiątek po ptasich odwiedzinach. Że też tak mały ptaszek potrafi zrobić tak wielką...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz