sobota, 14 listopada 2009

Zdjęcia przyrodnicze z rogami

I wreszcie udało się! Podczas moich wypraw do Puszczy Niepołomickiej, spotkałem w końcu (i to nawet dwa razy) jelenie. Zdjęcia, które im zrobiłem mogłyby być, łagodnie mówiąc, trochę lepsze. Okoliczności były niestety wybitnie niesprzyjające, ale mimo tego, oba spotkania z rogaczami zapamiętam na długo. Cóż... czasami (a nawet bardzo często) zdarza się, że zdjęcia przyrodnicze nie są perfekcyjne technicznie. Zawsze mają jednak swój KLIMAT. A z jeleniami było tak:

W ciemnościach
Spotkanie pierwsze. Jest wrzesień, czas rykowiska. Na ambonę dotarłem dobrze przed wschodem słońca. Wokoło panowały jeszcze ciemności i z trudem mogłem odróżnić kontury drzew. Las był czarną, nieprzeniknioną plamą. Zasiadłem na szczycie ambony, czekam. Nagle udało mi się dostrzec ruch. Z ciemności wyłoniły się jakieś zwierzęta. Pierwsze skojarzenie: krowy? Uciekły z pastwiska? Skąd się tu wzięły? Ale te "krowy" zachowują się jakoś dziwnie. W jednym momencie wykonały zwrot, nabrały rozpędu i... zderzyły się rogami. Nad łąkami uniósł się głuchy trzask. JELENIE!!!
zdjęcia przyrody - jeleń
Chwytam aparat, chcę robić zdjęcia, ale jest za ciemno. Zwierzęta są prawie niewidoczne, ledwo dostrzegam ich sylwetki. W wizjerze - czarna rozpacz. Czułość ustawiona na 3200 ISO. Mój aparat więcej nie może. DRAMAT! Zaczynam strzelać na oślep. Jedna seria, potem druga. Może trafię. W końcu zwierzęta odchodzą - koniec fotografowania! A efekt? Taki sobie. Więcej zrobić nie mogłem.

W biegu
Na kolejne spotkanie z jeleniami musiałem czekać dwa miesiące. Przyszedł listopad, po pierwszych jesiennych przymrozkach łąki pokrył szron. W powietrzu unosiła się delikatna mgła. Do lasu zawitałem już po wschodzie słońca i na brak światła narzekać nie mogłem. Niewiele mi to pomogło:(
zdjęcia przyrodnicze - jeleń
Gdy jadę na łowy zawsze zostawiam samochód na łące - 200, może 300 metrów od ambony. Wypakowuję sprzęt i pokonuję ten dystans piechotą. Przejście przez łąkę trwa tylko chwilę. Tak miało być i tym razem. Ale nie było! Udało mi się odejść ledwo kilka kroków od samochodu, gdy zauważyłem całą wycieczkę rogaczy. Byki przechodziły tuż pod amboną. A MNIE NA NIEJ (JESZCZE) NIE BYŁO!!! Nie myśląc wiele rzuciłem się biegiem przez łąkę. Zwierzęta nie zauważyły mnie i spokojnie odchodziły w stronę wysokich zarośli - jeszcze chwila i straciłbym je z oczu. Nie miałem wyjścia. Zdjęcia robiłem w biegu! Gdy dotarłem do ambony było już po wszystkim.

Czekałem jeszcze kilka godzin, licząc naiwnie, że może jelenie postanowią wrócić tą samą drogą. Nic z tego. Gdybym był na miejscu kilka minut wcześniej, miałbym rogacze na widelcu. ALE JA JE JESZCZE DORWĘ! Będę w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. I będzie dobre światło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz