czwartek, 31 grudnia 2009

Na ambonie

Zanim zima zaatakowała na dobre, udało mi się jeszcze kilka razy wybrać do Puszczy Niepołomickiej. Zmieniłem jednak lokalizację i zamiast uderzać na starą ambonę, postanowiłem zbadać okolice rezerwatu Wiślisko Kobyle. Efekt tego rekonesansu był taki, że znalazłem... nową ambonę.
zdjęcia przyrody - ambona
Ambona jest zadaszona, w środku stoi nawet ławka - w sam raz na zimę:)Z góry obserwować można solidny kawał zaoranego pola, otoczonego lasem. Idealne (teoretycznie) miejsce na dużego zwierza!
zdjęcia przyrodnicze - ambona
Ambona ma jednak dwie wady. Po pierwsze, zwrócona jest na wschód. Oznacza to, że lepiej będzie korzystać z niej wieczorem niż o świcie. W przeciwnym wypadku zmuszony będę robić zdjęcia pod słońce. Drugi problem to wysokość. Ambona ma dobrych kilka metrów i jeśli pojawią się pod nią zwierzęta, to skazany będę na oglądanie ich grzbietów. Zdjęcia zrobione z takiej pozycji mogą mieć kiepską perspektywę.

Tyle teorii. A jak będzie w praktyce? Logika podpowiada, że jeśli w jakimś miejscu stoi ambona, to i zwierz musi się w tej okolicy pojawiać. Żeby tylko zechciał przyjść wtedy, kiedy będę na niego czekał...

środa, 23 grudnia 2009

Przekręt roku?

No to mamy aferę! Zdjęcie wilka, które zwyciężyło w tegorocznej edycji prestiżowego konkursu Wildlife Photographer of the Year może być mistyfikacją. Autor fotografii został oskarżony o oszustwo, a organizatorzy konkursu postanowili dokładnie zbadać całą sprawę.

Nagrodzone zdjęcia nosi tytuł The storybook wolf, a jego autorem jest José Luis Rodríguez z Hiszpanii. Fotograf postanowił je zrobić wiele lat temu, gdy wilk iberyjski (uznawany za gatunek zagrożony) powrócił w region Kastyia-León i zaczął siać spustoszenie wśród miejscowych krów. Fotografia, jak tłumaczy sam autor, ma przedstawiać "antyczny konflikt między człowiekiem i wilkiem oraz siłę i piękno tego legendarnego zwierzęcia".

Hiszpański fotograf długo szukał właściwego miejsca, w którym mógłby wykonać swoje wymarzone ujęcie. W końcu znalazł odpowiednią zagrodę, chętnego do współpracy farmera i, co najważniejsze, wilka.
fotografia przyrodnicza
Rodriguez Przez kilka tygodni wabił zwierzę mięsem i przygotowywał finezyjną foto-pułapkę. Początkowo wilk płoszył się przy każdym błysku flesza i trzasku migawki, lecz w końcu zwierz przyzwyczaił się do nowych warunków. Wtedy fotografowi udało się zrobić zdjęcie dokładnie w chwili, gdy wilk przeskakiwał przez ogrodzenie. Taka jest wersja Loiusa Rodrigueza. Urzekła ona jurorów Wildlife Photographer of the Year tak bardzo, że postanowili oni przyznać mu główną nagrodę (a do konkursu zgłoszono ponad 43 tysiące zdjęć!)

Teraz pojawiły się jednak głosy, że zdjęcie jest mistyfikacją. Grupa internautów zarzuciła Rodriguezowi, że uwieczniony na fotografii wilk jest zwierzęciem oswojonym, żyjącym w niewoli. Niektóry twierdzą nawet, że jest to niejaki Ossian z ZOO nieopodal Madrytu, którego rozpoznano dzięki charakterystycznej, czarnej plamie pod prawym okiem. Jeden spec od wilków dowodzi też, że zwierzę zostało specjalnie wytresowane, aby na polecenie fotografa przeskakiwać nad ogrodzeniem. Zdaniem owego speca (powołuje się na niego nawet pewna gazeta w Finlandii), "prawdziwy", dziki wilk nie przeskakiwałby płotu, lecz starał się przez ogrodzenie przecisnąć.

Rodriguez zapewnia, że zdjęcia jest autentyczne, wilk - dziki, a wszelkie zarzuty to złośliwość innych fotografów, wykorzystujących anonimowość internetu. Tak czy siak, cała sprawa wywołała spore zamieszanie, a organizatorzy konkursu - BBC Wildlife Magazine i Muzeum Historii Naturalnej w Londynie - postanowili dokładnie ją wyjaśnić. Jeśli okaże się, że wilk faktycznie był tresowany, a Rodriguez ten fakt zataił, wówczas Hiszpan może stracić nagrodę (bagatela - 10 tysięcy funtów).

Regulamin konkursu stwierdza bowiem wyraźnie, że fotografowie mają obowiązek poinformować jury, czy ich zdjęcia przedstawiają zwierzęta oswojone czy też dzikie. Fotografie tych drugich mogą liczyć na specjalne preferencje, a zdjęcia zwierząt tresowanych mogą zostać w ogóle niedopuszczone do udziału w konkursie. Ostateczna decyzja w sprawie Rodrigueza ma zapaść na początku przyszłego roku.

środa, 16 grudnia 2009

Fotografia przyrodnicza według Canona

Zdjęcia przyrody stały się głównym motywem nowej kampanii reklamowej firmy Canon, promującej lustrzankę EOS 7D. Kampania nosi tytuł "Take Stories", a jej głównym bohaterem jest fotograf przyrody - Fergus Kennedy.

Zaprezentowana przez Canona reklama (nagrana, nawiasem mówiąc, właśnie EOS-em 7D) pokazuje Kennedy'ego podczas fotografowania dzikich koni biegnących przez słone laguny w regionie Carmague w południowo-zachodniej Francji. Teren ten to jedna z największych delt rzecznych w Europie i siedlisko tysięcy flamingów. Brzmi dobrze, a na reklamie Canona wygląda tak:


Pełną kampanię "Take Stories" można obejrzeć również na stronie internetowej Canona.

Japoński producent zachwala w ten sposób EOS-a 7D jako idealne narzędzie do fotografowania dzikiej przyrody. Czy słusznie? Tego nie wiem, bo nowej "siódemki" w życiu nie miałem w rękach. Aparat sytuuje się gdzieś w połowie drogi między modelami 50D i 5D Mark II. Posiada 18-megapikselową matrycę APS-C, 19 punktowy autofokus i może robić zdjęcia z szybkością 8 klatek/s. Maksymalna czułość matrycy wynosi 12800 ISO.

Dla fotografa przyrody ważne może być to (choć pewnie wieeelu się ze mną nie zgodzi), że aparatu nie wyposażono w matrycę pełnoklatkową. Związane z tym wydłużenie ogniskowej przyda się podczas fotografowania zwierząt z dużej odległości, kiedy każdy milimetr jest na wagę złota. Cieszą też wysoka czułość (jakże przydatna przy słabym świetle) i duża szybkość zdjęć seryjnych. Zastanawiam się tylko nad działaniem autofokusa, z którym lustrzanki Canona często mają problem.

Ale reklama reklamą, a życie życiem. EOS 7D pewnie równie dobrze sprawdzi się w fotografii przyrodniczej, jak i każdej innej. Nie popadajmy w sprzętowy onanizm - najwięcej zawsze zależy od fotografa, jego wiedzy i umiejętności. Robiąc zdjęcia dzikim zwierzętom trzeba też mieć dużo cierpliwości i szczęścia. Ostatnie słowo i tak zawsze należy do zwierza, bo albo z lasu wylezie, albo nie...

piątek, 11 grudnia 2009

Remanent 3

Tak zwany "wieszcz" twierdził kiedyś, że "pełne zwierza bory". Może to i prawda, ale ów zwierz wyraźnie mnie ostatnio ignoruje i z boru wyłonić się nie chce :( Nic to! Po raz kolejny przegrzebałem dzięki temu mój zaśmiecony dysk i znalazłem stary katalog ze zdjęciami saren. Wybrałem z niego zapomnianą fotografię, którą udało mi się zrobić zeszłej zimy w Lesie Wolskim.
zdjęcia zwierząt - sarna
Był początek stycznia. Widoczność w lesie znakomita, lekki mróz, pod nogami cienka warstwa śniegu, a na nim - gąszcz świeżych śladów. Chciałem wytropić zwierza, ale to zwierz wytropił mnie. W pewnej chwili, kilkanaście metrów od ścieżki pojawiła się sarna. Nie widziałem jej wcześniej. Wyrosła jak spod ziemi i pasła się spokojnie, nie zwracając na mnie uwagi. Na grzbiecie miała brunatne, zimowe futro, lekko przypruszone śniegiem.

Zdjęcia robiłem z ręki, 300 mm zoomem. Chciałem podejść jak najbliżej, ale od sarny oddzielała mnie plątanina gałęzi. Ustawiłem w aparacie centralny punkt autofokusa i starałem się złapać odpowiedni kadr. Częściowo się udało, ale AF i tak pogubił się między patykami. Dobrze, że zdołałem przynajmniej uchwycić moment, w którym sarna spojrzała w obiektyw. Chwilę później już jej nie było.

A zdjęcie? Choć zrobione w kolorze, wygląda trochę jak czarno białe. Fotografowanie w takiej scenerii wymusiło na mnie korektę ekspozycji: +2/3 w aparacie i potem jeszcze trochę przy obróbce. Efekt? Śnieg na zdjęciu jest biały. Gdybym całkowicie zaufał wskazaniom światłomierza, zdjęcie byłoby niedoświetlone, a śnieg - szary. Co prawda cała reszta i tak jest szara, ale taki już urok zimy. Nic na to nie poradzę.

piątek, 4 grudnia 2009

Wprawki strzeleckie

Równowaga w przyrodzie być musi! Zdjęcia nie zawsze trzeba robić w trudnych warunkach i nie zawsze też trzeba męczyć się z obróbką fotografii w programie graficznym.
zdjęcia ptaków - sikorka
Przekonałem się o tym ostatnio, fotografując ptaki przy karmniku. Sesja nie była może nadzwyczajna (jej bohaterkami były sikorki, których do karmnika specjalnie zapraszać nie trzeba), ale trafiło mi się za to dobre światło. Ratowałem się w prawdzie wysoką czułością (1600 ISO) i musiałem skorygować ekspozycję (-1 stopień), ale udało mi się dzięki temu "zamrozić" te ruchliwe ptaki i uzyskać względnie nieporuszone zdjęcia. 1/400 sekundy zrobiła swoje. Później wystarczyły już tylko drobne poprawki: delikatne podbicie ekspozycji, poprawa balansu bieli i kontrastu oraz wyostrzanie.
zdjęcia ptaków sikorka
Przy okazji testowałem też nowy obiektyw. W zeszłym sezonie działałem przy pomocy szkła 70 - 300 mm. W tym roku zaopatrzyłem się w zoom o ogniskowej 150 - 500 mm i trzeba przyznać, że te 200 mm (przy odległości 3 metrów od karmnika) robi na prawdę ogromną różnicę. Szkoda tylko, że póki co przy karmniku pokazują się tylko sikorki...
zdjęcia ptaków - sikorka