czwartek, 28 stycznia 2010

Słonie przynoszą szczęście

Ze względów termicznych nie grasuję ostatnio po lasach i nowych zdjęć mam jak na lekarstwo, ale procentuje za to mój wcześniejszy dorobek. Miło mi poinformować (tak, będę się chwalił!), że fotografia słoni, którą zrobiłem podczas zeszłorocznej wyprawy do Afryki zdobyła wyróżnienie w konkursie na zdjęcie roku Okręgu Krakowskiego ZPFP.
zdjęcia zwierząt - słoń
Trochę pewnie to wyróżnienie na zachętę ;) i dużo w nim szczęścia nowicjusza, a może zadecydowała tylko egzotyka zdjęcia, ale mimo wszystko jestem bardzo wdzięczny jury - w konkursie brały udział dużo lepsze fotografie! I jak tu nie wierzyć, że Słonie przynoszą szczęście...

środa, 27 stycznia 2010

Zostałem członkiem...

Członkiem Polskiego Związku Fotografów Przyrody, Okręgu Krakowskiego. Tzn. zostałem już pod koniec ubiegłego roku, ale legitymację udało mi się odebrać dopiero teraz ;) Nie spodziewam się, żeby moje członkostwo w Związku zrobiło jakieś szczególne wrażenie na zwierzynie, ale mam nadzieję, że pomoże chociaż w negocjacjach z leśniczymi i pracownikami parków narodowych, którzy czasami dziwnie patrzą na wariata, uganiającego się po lesie w poszukiwaniu jelenia:)

A tak już całkiem poważnie, to ZPFP jest częścią Międzynarodowej Federacji Fotografii Przyrodniczej i przynależność do Związku to dla mnie wielki zaszczyt i powód do dumy. Dzięki ZPFP mogłem (i będę mógł w przyszłości) poznać wielu doświadczonych, utytułowanych fotografów przyrody i naoglądać się od groma rewelacyjnych zdjęć. Będę też mógł prezentować swoje prace na organizowanych przez Związek wystawach. Żyć nie umierać!

Największa korzyść z członkostwa z ZPFP to jednak możliwość doskonalenia warsztatu. Na związkowych spotkaniach (zanim jeszcze dorobiłem się legitymacji) nie raz dobrze mi się oberwało. Kompozycja zbyt centralna, niebo przepalone i w ogóle jakieś to zdjęcie nieostre - słyszałem. Rewelacja! Nic przecież nie motywuje lepiej niż dobra zjebka:)

środa, 20 stycznia 2010

A jednak przekręt!

No i mamy werdykt! Nieszczęsne zdjęcie wilka, które zwyciężyło w zeszłorocznej edycji Wildlife Photographer of the Year to oszustwo - stwierdzili organizatorzy konkursu. Autor fotografii, Jose Luis Rodriguez z Hiszpanii, został zdyskwalifikowany i nie otrzyma 10 tysięcy funtów nagrody. WPY 2009 pozostanie więc bez zwycięzcy, a zdjęcie Hiszpana zostanie usunięte z pokonkursowej wystawy.

Sędziowie zbadali oskarżenia wysuwane pod adresem Rodrigueza, zapoznali się z opiniami specjalistów i doszli do wniosku, że wilk uwieczniony na fotografii był zwierzęciem tresowanym, żyjącym w rezerwacie. Hiszpan nie dość, że zataił ten fakt (co było naruszeniem regulaminu konkursu), to jeszcze dośpiewał sobie całą historyjkę o "antycznym konflikcie między człowiekiem i wilkiem". Czego to ludzie nie zrobią dla sławy:)

Zdjęcie, tak jak wcześniej przypuszczano, zrobione zostało w parku zoologicznym Canada Real pod Madrytem i przedstawia wilka o imieniu Ossian. Zwierzę rozpoznano po charakterystycznej, czarnej plamie pod prawym okiem. Rodrigueza zdradziło też tło zdjęcia - wypisz wymaluj Canada Real.

Afera z wilkiem nadszarpnie pewnie prestiż Wildlife Photographer of the Year, ale w całym tym zamieszniu można doszukać się też pozytywów. - Pewne jest, że przyszłoroczny zwycięzca będzie musiał być cholernie dobry i cholernie uczciwy. Od niego bowiem zależeć będzie reputacja konkursu - skomentował sprawę znany fotograf przyrody, Andy Rouse. Oby miał rację.

A co z Rodriguezem? Hiszpański fotograf nadal zaprzecza wszelkim oskarżeniom i uparcie twierdzi, że wilk z jego zdjęcia to najprawdziwszy dziki zwierz, a nie żaden tam tresowany Ossian. Rodriguez dowiódł już co prawda, że ma niebywały talent narratorski, ale żeby ratować swój honor będzie teraz musiał wykazać się nie lada elokwencją. Ja zastanawiam się tylko nad tym, czy Hiszpan faktycznie liczył na to, że jego przekręt nie wyjdzie na jaw? Ci Latynosi to mają fantazję!

niedziela, 17 stycznia 2010

Co z tym wilkiem?

Kolejna edycja BBC Wildlife Photographer of The Year ruszyła na dobre, a sprawa rzekomego fałszerstwa , którego miał się dopuścić zeszłoroczny zwycięzca konkursu wciąż nie została wyjaśniona. O aferze nie daje jednak zapomnieć fiński magazyn "Suomen Luonto", który rozpętał całą tę awanturę.

Finowie od początku twierdzili, że historyjka opowiedziana przez autora zdjęcia to jedna wielka bujda, a na fotografii jest tresowany wilk Ossian z parku zoologicznego Canada Real koło Madrytu. Według rewelacji magazynu, fakt oszustwa potwierdzać ma nawet sam dyrektor parku. Organizatorzy konkursu nadal nie zajęli w tej sprawie oficjalnego stanowiska, ale "Suomen Luonto" zapewnia, że decyzja zapaść ma lada dzień.

Niezależnie od tego, czy oskarżenia się potwierdzą, cała sprawa już wywołała spore zamieszanie. Jego efektem są zmiany wprowadzone w regulaminie konkursu BBC. W tym roku jego uczestnicy będą musieli poinformować organizatorów np. o tym, że fotografowane zwierzęta były wabione. Każdy będzie też zobligowany do złożenia oświadczenia, że zgłoszone zdjęcia są zgodne z regulaminem i że informacje o nich są kompletne, ścisłe i zgodne z prawdą. Trochę jak w urzędzie skarbowym:)

Zmiany w regulaminie sugerować mogą (niestety), że coś może być na rzeczy, ale równie prawdopodobne jest to, że cała ta afera to tylko kolejna tandetna sensacyjka. Jak jest na prawdę dowiemy się dopiero wtedy, gdy głos zabiorą (o ile w ogóle to zrobią!) organizatorzy konkursu.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Kilka słów o czułości

Tym razem trochę luźnych uwag natury teoretyczno-technicznej. W fotografii przyrodniczej tak to już niestety bywa, że często trzeba działać przy bardzo słabym świetle. W gęstym, ciemnym lesie, wczesnym rankiem lub o zmierzchu. Dramat!

Aby zrobić zdjęcie w takich warunkach, niezbędne okazuje się użycie wysokich czułości. Fotografów przyrody może więc ucieszyć to, że producenci sprzętu fotograficznego prześcigają się ostatnio w podkręcaniu maksymalnych wartości ISO, dostępnych w ich najnowszych aparatach. W Canonie EOS 1D Mark IV czy Nikonie D3s czułość podbić można nawet do 102 400 ISO! Zbędna gigantomania? Może jednak nie.

Dobrym przykładem może być film testowy nagrany Nikonem D3s przez francuskiego fotografa przyrody, Vincenta Mouniera. Materiał został nakręcony w surowych, skandynawskich plenerach, a podczas nagrywania Munier korzystał również z czułości 102 400 ISO.


Efekt? Na ujęciach przedstawiających niedźwiedzie i woły piżmowe widać wręcz, że... nic nie widać. Zdjęcia powstały w prawie całkowitych ciemnościach, a mimo tego obraz jest wyraźny. Detale na zbliżeniach też prezentują się całkiem nieźle.

Zdjęcia zrobione przy wysokiej czułości mają oczywiście tę przykrą wadę, że są zaszumione. Im wyższa czułość, tym większe ziarno, a im większe ziarno tym gorsza ostrość i plastyka zdjęć. W fotografii przyrodniczej trzeba się z tym pogodzić!!!

Pewnie, że lepiej byłoby zawsze fotografować przy dobrym świetle i mieć przed obiektywem nieruchomego zwierza, pozującego do zdjęcia, ale w praktyce najczęściej jest to jednak nierealne. Zwierzęta wykazują się największą aktywnością w porach, kiedy światła jest najmniej i jeśli chcemy unieruchomić je w kadrze, wówczas wysoka czułość bywa nieoceniona. Czasem można zrobić zdjęcie o słabszej jakości, albo nie zrobić zdjęcia wcale, a zmarnowana okazja już się nie powtórzy.

Oczywiście nie namawiam tu nikogo do ciągłego podkręcania ISO, ale wysokiej czułości (stosowanej w granicach zdrowego rozsądku) nie trzeba traktować jak wroga. W trudnych (czytaj: ciemnych) chwilach może nam ona bardo pomóc, a ziarno też potrafi dodać zdjęciu wiele tajemniczego uroku.