środa, 20 stycznia 2010

A jednak przekręt!

No i mamy werdykt! Nieszczęsne zdjęcie wilka, które zwyciężyło w zeszłorocznej edycji Wildlife Photographer of the Year to oszustwo - stwierdzili organizatorzy konkursu. Autor fotografii, Jose Luis Rodriguez z Hiszpanii, został zdyskwalifikowany i nie otrzyma 10 tysięcy funtów nagrody. WPY 2009 pozostanie więc bez zwycięzcy, a zdjęcie Hiszpana zostanie usunięte z pokonkursowej wystawy.

Sędziowie zbadali oskarżenia wysuwane pod adresem Rodrigueza, zapoznali się z opiniami specjalistów i doszli do wniosku, że wilk uwieczniony na fotografii był zwierzęciem tresowanym, żyjącym w rezerwacie. Hiszpan nie dość, że zataił ten fakt (co było naruszeniem regulaminu konkursu), to jeszcze dośpiewał sobie całą historyjkę o "antycznym konflikcie między człowiekiem i wilkiem". Czego to ludzie nie zrobią dla sławy:)

Zdjęcie, tak jak wcześniej przypuszczano, zrobione zostało w parku zoologicznym Canada Real pod Madrytem i przedstawia wilka o imieniu Ossian. Zwierzę rozpoznano po charakterystycznej, czarnej plamie pod prawym okiem. Rodrigueza zdradziło też tło zdjęcia - wypisz wymaluj Canada Real.

Afera z wilkiem nadszarpnie pewnie prestiż Wildlife Photographer of the Year, ale w całym tym zamieszniu można doszukać się też pozytywów. - Pewne jest, że przyszłoroczny zwycięzca będzie musiał być cholernie dobry i cholernie uczciwy. Od niego bowiem zależeć będzie reputacja konkursu - skomentował sprawę znany fotograf przyrody, Andy Rouse. Oby miał rację.

A co z Rodriguezem? Hiszpański fotograf nadal zaprzecza wszelkim oskarżeniom i uparcie twierdzi, że wilk z jego zdjęcia to najprawdziwszy dziki zwierz, a nie żaden tam tresowany Ossian. Rodriguez dowiódł już co prawda, że ma niebywały talent narratorski, ale żeby ratować swój honor będzie teraz musiał wykazać się nie lada elokwencją. Ja zastanawiam się tylko nad tym, czy Hiszpan faktycznie liczył na to, że jego przekręt nie wyjdzie na jaw? Ci Latynosi to mają fantazję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz