wtorek, 27 kwietnia 2010

Nocne łowy

Pomyślałem sobie, że skoro moje poranne łowy w Puszczy Niepołomickiej przynoszą ostatnio tak marne efekty, to może warto spróbować szczęścia o zmierzchu. Niejasna intuicja podpowiadała mi, że właśnie wieczorem uda mi się wreszcie namierzyć dużego zwierza. Nie kłamała!

Idąc za ciosem, wybrałem się na ambonę, z której ostatnim razem udało mi się sfotografować sarny. Do lasu dotarłem mniej więcej godzinę przed zachodem słońca (wreszcie mogłem wyspać się jak normalny człowiek). Chciałem zostać dopóty, dopóki będzie jeszcze na tyle jasno, aby zrobić jakiekolwiek zdjęcie. Ale zostałem dłużej… Ledwo zdążyłem wspiąć się na ambonę, a zaczęło się przedstawienie. Na łąki, pojedynczo i parami, zaczęły wychodzić sarny. Z prawej strony ambony pasła się koza, z lewej - kozioł. Nie wiedziałem w którą stronę mam się obrócić. W pewnym momencie do tego towarzystwa dołączył zając. Chwilę później, na przeciwnym skraju łąki, pojawił się też lis. Wylazł z zarośli, rozejrzał się w około i spokojnie zasiadł na ziemi. Prawdziwa Arka Noego!
zdjęcia przyrodnicze - jelenie
Najlepsze zaczęło się jednak po zachodzie słońca. Szybko zrobiło się ciemno i już chciałem zejść z ambony, gdy nagle z lasu wytoczyły się jelenie. Cała armia jeleni! Najpierw jedna grupa, a zaraz za nią, kolejna. W ciemnościach nie mogłem stwierdzić dokładnie ile ich jest. Naliczyłem dwadzieścia kilka sztuk. Jelenie zajęły całą łąkę i najspokojniej zaczęły się paść . Wyglądały trochę jak bizony na prerii.
zdjęcia zwierząt - jelenie
Wszystko fajnie, ale jak tu zrobić zdjęcie? Przecież prawie nic nie widzę!!! Maksymalnie podkręciłem czułość i zacząłem (trochę na oślep) strzelać. W wizjerze dostrzegałem tylko niewyraźne sylwetki zwierząt. Autofokus oszalał, ostrości nie dało się też ustawić ręczne. Dramat! Po zrobieniu kilku zdjęć uznałem w końcu, że dalsze zmagania z ciemnością nie mają sensu.
fotografia przyrodnicza - jelenie
Spotkania ze stadami jeleni nie przytrafiają mi się jednak codziennie, więc postanowiłem zostać i przyjrzeć się zwierzętom jeszcze przez chwilę. I wtedy okazało się, że to jeszcze nie koniec! Nagle, tuż pod amboną, coś zaszeleściło w trawie. Wytężyłem wzrok i... nie wierzę. Oto lis goni zająca! Dobra - pomyślałem sobie - trzeba schodzić. Jak tak dalej pójdzie, to zaraz z lasu wyjdą słonie i jeszcze mnie stratują;-)
zdjęcia przyrody - jelenie
Do samochodu wracałem trochę po omacku. Z wielu stron żegnało mnie szczekanie kozłów. To były udane łowy! Ze zdjęć też jestem bardzo zadowolony. A że niewyraźne, poruszone i szumią? No a jakie mają być? Przecież było ciemno!

piątek, 16 kwietnia 2010

Wreszcie coś większego

Po ostatniej akcji z bażantem postanowiłem zmienić lokalizację i spróbować szczęścia w innym zakątku Puszczy Niepołomickiej. Wybrałem się więc na ambonę, na której spędziłem w zeszłym roku dłuuugie godziny w oczekiwaniu na dziki i jelenie. Dotychczas udało mi się w tym miejscu trafić głównie na lisy, ale, jak zapewniał mnie miejscowy leśniczy, szansa na dużego zwierza jest tam całkiem spora. Chciałbym w to wierzyć...

Do lasu dotarłem jeszcze przed wschodem słońca. Był zimny, mglisty poranek, po niebie sunęły ciemne, ciężkie chmury. O dobrym świetle mogłem zapomnieć. Z mroku z wolna zaczęły wyłaniać się pierwsze kształty - ściana lasu, łąki. Wszystko jeszcze szare i pozbawione kolorów. Przyroda w tym roku jakoś wolno budzi się do życia…
fotografia przyrodnicza
Ostrożnie wspiąłem się na ambonę, która po długiej zimie straciła gdzieś kilka desek i chwieje się teraz przy każdym podmuchu wiatru. Czekam. W powietrzu wilgoć, przejmujący chłód. Żeby się ogrzać i nie zasnąć wlewam w siebie kawę z termosu. Będzie problem, kiedy pęcherz każe mi się tej kawy pozbyć. Po jakiejś godzinie zauważyłem pierwszą sarnę - pasie się spokojnie wśród suchych, wysokich traw. Patrzę na nią przed dobrych kilkanaście minut, ale zdjęcia zrobić nie mogę. Sarna jest za daleko. Wreszcie zwierzę zaczyna podchodzić w moją stronę. Gdy na chwilę przystaje, wyzwalam migawkę. Udało się, ale mogłoby być lepiej. Szkoda, że sarna zawróciła i nie podeszła jeszcze bliżej.
zdjęcia przyrody
Trudno, czekam dalej. Mija kolejna godzina i w oddali znów pojawiają się sarny. Całe stado. Są jednak jeszcze dalej niż koza, którą sfotografowałem wcześniej. Obserwuję rudel przez wizjer aparatu, ale nawet nie próbuję robić zdjęć. Sarny co chwila znikają w wysokich zaroślach – nie ma szans. W końcu daję za wygraną i schodzę z ambony. Koniec. Wreszcie trafiłem większego zwierza. Może sarna to żaden rarytas, ale nawet do saren nie miałem ostatnio szczęścia...

piątek, 2 kwietnia 2010

Ptak z lotu ptaka

Wróciłem do lasu!!! A konkretnie do Puszczy Niepołomickiej, na ambonę, którą odkryłem pod koniec zeszłego roku. Las, choć wciąż jeszcze całkowicie pozbawiony liści, przywitał mnie głośnym ptasim śpiewem. Do swoich gniazd wróciły bociany. Wiosna!
fotografia przyrodnicza - bażant
Tradycyjnie czekałem na dużego zwierza i (też tradycyjnie) się nie doczekałem, ale za to pod ambonę przywędrował... bażant. Fotografowanie ptaków z ambony nie jest najlepszym pomysłem, no ale co miałem zrobić? Bażant przyszedł, to zrobiłem mu zdjęcie:) Efekt jest jaki jest, ale jedno mi się w tej fotografii podoba - bajecznie kolorowe upierzenie ptaka ładnie kontrastuje z szarą ziemią. Mam nadzieję, że to zapowiedź bardziej udanych łowów w nowym sezonie.

PS: Przy okazji zajrzałem też na drugą,"starą" ambonę (tę, pod którą rzekomo podchodzą dziki i jelenie). I co tam zastałem? Pobojowisko!!! Ziemia zryta jak jeszcze nigdy. Chyba jednak można się tam wybrać na dzika!