środa, 26 maja 2010

Wieczór z dzikami

Nocnych łowów ciąg dalszy. Tym razem intuicja (a ta ostatnio mnie nie zawodzi) podpowiadała mi, że jeśli zostanę w lesie jeszcze trochę dłużej, to NA PEWNO trafię na dziki. Trafiłem:) Był późny wieczór i wraz z zapadającymi ciemnościami szanse na zrobienie dobrego zdjęcia spadły praktycznie do zera, ale mimo wszystko warto było poczekać. Dziki wyłoniły się z lasu dokładnie w tym miejscu, w którym się ich spodziewałem. Zwierzęta rozbiegły się po zaoranym polu i zaczęło się szaleństwo – podgryzanie, tarzanie w ziemi, jeden wielki kwik.
fotografia przyrodnicza - dzik
Gdyby dziki zechciały choć na chwilę stanąć względnie nieruchomo, to może przywiózłbym z tych łowów nieco lepsze fotografie, ale gdzie tam. Bestie szalały jak opętane, po czym – jak na komendę – zerwały się i uciekły w zarośla. Straciłem je z pola widzenia, ale wciąż wyraźnie słyszałem, że są blisko. W ciemnościach nie mogłem ich dokładnie namierzyć i bałem się, czy schodząc po omacku z ambony nie stanę któremuś przypadkiem na głowie. To by było dopiero bliskie spotkanie! Na szczęście po chwili zapadła cisza i mogłem spokojnie wrócić do samochodu.

PS: Pierwszy raz od kiedy uganiam się z aparatem po Puszczy Niepołomickiej udało mi się w miarę precyzyjnie ustalić gdzie i kiedy zaczaić się na dużego zwierza. Do pełni szczęścia brakuje mi już tylko dobrego światła. Po cichu liczę na to, że uda mi się w końcu zrobić przyzwoite zdjęcia dzików i jeleni w czerwcu, kiedy dzień będzie najdłuższy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz