sobota, 6 listopada 2010

Zwierzęta naprawdę dzikie

Fotografowanie w Puszczy Niepołomickiej ewidentnie mi ostatnio nie idzie:( Zamiast robić zdjęcia albo zakopuję się w błocie, albo trafiam na myśliwych okupujących ambony, albo - najzwyczajniej w świecie - brak mi czasu i szczęścia do zwierza. Dramat! Narastająca frustracja skłoniła mnie w końcu do rezygnacji z moich wcześniejszych postanowień i udania się tam, gdzie szanse na zdjęcia są największe.

Korzystając z długiego weekendu wyruszyłem więc na jedną z dawno nieodwiedzanych ambon. Opłaciło się! Ledwo bowiem zajechałem do Puszczy, moim oczom ukazał się bardzo urokliwy widok. Oto na łące, wśród wysokich zarośli sterczały ku niebu... dwa sarnie zady. Zwierzęta skubały trawę, a ich białe lustra były jedynym, jasnym elementem w szarym, porannym krajobrazie. Trochę to może nieelegancko, że sarny postanowiły mnie przywitać - że się tak wyrażę - z dupy strony, ale niech tam. Przecież to dzikie i w lesie mieszka, można im wybaczyć:) Kozy szybko zauważyły mój samochód i zaczęły uciekać. Zwolniłem więc i wyłączyłem światła, a sarny przez chwilę biegły równo z autem, po czym spokojnie przystanęły i znów zaczęły się paść.
zdjęcia przyrodnicze
Początek był całkiem obiecujący i później również nie mogłem narzekać. Zanim dotarłem do ambony zdążyłem wypłoszyć jeszcze jedno, niewielkie stadko saren, a już na miejscu też nie musiałem specjalnie długo czekać, bo po chwili (czyli po jakiejś godzinie) w pobliżu pojawiła się kolejna modelka. Sarna pasła się spokojnie kilka metrów ode mnie i cierpliwie pozwalała się fotografować. Słysząc migawkę kilka razy odwróciła głowę w stronę ambony, ale nic nie robiła sobie z mojej obecności, dopóki nie zacząłem za bardzo się wiercić.

Później nie działo się już właściwie nic ciekawego. No może poza tym, że na drzewie, do którego przytwierdzona jest ambona - tuż nad moją głową - usiadł w pewnym momencie dzięcioł. Ptak swoim zwyczajem zaczął tłuc dziobem o pień, zasypując mnie przy okazji drobinami odłupanej kory. Tego było już za wiele - zwinąłem zabawki i ruszyłem w stronę samochodu. Najpierw wypięły się na mnie sarny, a teraz dzięcioł-prostak postanowił zrobić sobie ze mnie śmietnik. A myślałem, że zwierzęta są dzikie tylko z nazwy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz